PANTEON / BIOSY / EVENTY / OPISY / [BIOS] Historia Animowanego Uniwersum DC

[BIOS] Historia Animowanego Uniwersum DC

W czasach, kiedy w kinie i telewizji Marvel spopularyzował ideę spójnego i dużego świata, nie rzadko można się spotkać z przytykami w stronę jego największego konkurenta – DC Comics, które w budowaniu podobnego przedsięwzięcia jest zdecydowanie wolniejsze, ma inne podejście, a także wykluczyło z niego swoje seriale. Jedni uważają że to oznaka nieporadności, inni usprawiedliwiają DC, jakoby miało po prostu inne (niekoniecznie gorsze) podejście. Kwestia perspektywy, i nie rzadko osobistych preferencji, które wielu ludziom przesłania obiektywną ocenę sytuacji. Wiele osób krytykujących postawę legowiska takich legend jak Superman, Batman, czy Wonder Woman nie pamięta, że DC ma na swoim koncie już jedno duże, bardzo spójne uniwersum. A jest nim DC Animated Universe, dziecko takich osób jak scenarzysta Paul Dini czy rysownik Bruce Timm. W jego skład wchodzą animowane seriale, filmy, a także komiksy uzupełniające fabułę (często naprawdę godne polecenia, choć uwaga – nie wszystkie możemy uznać za kanoniczne).

[ROK 1992] BATMAN, WSZĘDZIE TEN BATMAN

title-change-batman-the-animated-series

Pierwszym serialem spod ręki Paula Diniego i Bruce’a Timma jest legendarny Batman: The Animated Series. Od razu zaznaczę, że to właśnie TAS uważam za najlepszy projekt DCAU, oraz najlepszą animację DC do tej pory. Z czystym sumieniem mogę stwierdzić, że jest czymś więcej niż po prostu kreskówką. Batman: TAS przetarł szlaki w sposobie odbioru Mrocznego Rycerza przez masowego odbiorcę, dołożył cegiełkę do dzieła takich ludzi jak Frank Miller (autor historii The Dark Knight Returns) czy Tim Burton (reżyser filmów z Batmanem), które miało nam przypomnieć kim właściwie jest Bruce Wayne i jako powinno się jego historię pokazywać. I choć interpretowana jest w przeróżne strony, niewątpliwie podstawą dla tej mitologii jest ponury detektyw skąpany w cieniu, czyli taki, jakim widzieliśmy go przez 109 odcinków serialu.

TAS to produkcja dla widza w każdym wieku. Od dziecka, które chce zobaczyć czasem absurdalnych i kolorowych szwarccharakterów, po nastolatka, mogącego utożsamić się z Robinem, aż po (najbardziej wskazanego) dorosłego, zainteresowanego mrocznymi historiami, widza. To niesamowite połączenie charakterystycznej dla komiksu nieco infantylnej groteski, z ponurymi, detektywistycznymi opowieściami w stylu noir. Nie brakuje także filozoficznych odniesień do sensu krucjaty Bruce’a Wayne’a czy poruszenia wątku jego tożsamości. Serial ten oddaje idealnie to kim jest Batman, i czym jest miasto Gotham, które od lat żyje własnym życiem i jest jednym z bohaterów opowieści o Mrocznym Rycerzu.

Określając się fanem danej gałęzi popkultury, nie wyobrażam sobie aby nie znać konkretnych produktów. Jeśli kochasz science-fiction, warto żebyś choć spróbował zapoznać się z Doctor Who, Star Trek, czy Stargate. Jeżeli uważasz się za fana horroru, sprawdź z czym się je Nosferatu czy Frankensteina. Nie inaczej jest tutaj. Komiksy to korzenie, jednak owoce wyrastają także z gałęzi. Taką gałęzią są adaptacje komiksów, te aktorskie jak i animowane. Seriale o Batmanie niewątpliwie jest gałęzią, którą musicie znać, jeżeli uważacie się za entuzjastów tego superbohatera.

TAS nie tylko wykonał świetną pracę na polu przedstawienia i rozwijania Człowieka-Nietoperza, ale i odpowiednio umiejętnie rozwijał galerię jego antagonistów. Podstawowy egzamin, czyli umiejętne pokazanie sensu konfliktu między Batmanem a Jokerem, mimo kilku potknięć zdało egzamin i uchwyciło kontrowersyjną chemię między tymi postaciami. Dalej nie było wcale gorzej. Ventrilquist, naturalnie zaprezentowany outsider z rozdwojeniem jaźni, którego choroba i szpetna lalka składały się na wrażenie jakbyśmy naprawdę widzieli na ekranie dwie osoby. Idąc za ciosem, z dualizmem osobowości zmagał się również Harvey Dent. I gwarantuje Wam, że to najlepsze wcielenie tego złoczyńcy na ekranie. W Batman Forever Joeal Schumachera był klaunem, w Mrocznym Rycerzu Christophera Nolana był po prostu człowiekiem po poważnym upadku, a z cech charakterystycznych pozostał tylko jego rzut monetą. Choć i on był pozbawiony jakiejkolwiek magii i znaczenia dla postaci.

Tam gdzie jest i Batman, musi być także jego support – komisarz policji James Gordon, odważny, nieustępliwy, zawsze ze swoim niemodnym wąsem. Bardziej kluczową dla historii postacią jest jednak moim zdaniem Robin – to nieodłączna ikona mitologii Batmana, tak samo jak lokaj Alfred. Choć jestem w stanie zrozumieć, że nie każdemu taka koncepcja pasuje do miasta noir i mrocznego samotnika, zawsze byłem zdania, że nie warto wstydzić się konceptu Cudownego Chłopca. Jest nim tutaj pierwszy oryginalny Robin – Dick Grayson, a później do bat-rodziny dołącza także córka Jima Gordona – Barbara. Po 2 letniej przerwie w emisji, w roli Robina zaczął występować Tim Drake, adoptowany syn drobnego kryminalisty, natomiast pierwotny pomocnik przez konflikt z Batmanem postanowił działać się na własną rękę. Nie inaczej było także w materiale źródłowym, gdzie odejście Dicka i przyjęcie tożsamości Nightwinga jest punktem zwrotnym w życiu tego bohatera.

7-batman444444444444

Poza samym Batmanem, na przestrzeni wszystkich sezonów pojawiły się także inne popularne postaci z uniwersum DC, które później znalazły także swoje miejsce w nowych animacjach. Byli to między innymi Jonah Hex, Zatanna Zatara, Demon Etrigan, The Creeper, Supergirl, a także Superman który dostał własne show osadzone w tym samym świecie. Warto odnotować takie fakty, ze względu na to, że wymienieni przeze mnie bohaterowie pojawili się później ponownie na łamach kreskówek wchodzących w skład DCAU.

Kreskówka składa się z 4 sezonów, a pod jej szyldem wyszły także trzy filmy animowane – Batman: Mask of the Phantasm, Batman & Mr. Freeze: SubZero, oraz Batman: Mystery of the Batwoman. Serial zadebiutował w 1992 roku pod tytułem Batman: The Animated Series, a podczas swojej emisji zmieniał tytuł dwukrotnie – najpierw na The Adventures of Batman & Robin, później na The New Batman Adventures. Przy drugiej zmianie, unowocześniono także animację i lekko zmodyfikowano wygląd wielu postaci. Przez cały serial mogliśmy mieć niekwestionowaną w mojej opinii przyjemność słuchać muzyki skomponowanej przez Shirley Walker, która uwielbiała uderzać w mocne, odważne tony.

[ROK 1996] CZŁOWIEK JUTRA, CZŁOWIEK ZE STALI

Każdy, choć okazjonalny konsument popkultury wie, że filarami komiksów są Batman i Superman. Animowane uniwersum Diniego i Timma nie mogło się zatem obejść bez wnikliwego przedstawienia mitologii tego drugiego herosa w jej najbardziej klasycznym ujęciu. Tak powstał Superman: The Animated Series, który zadebiutował w 1996 roku. Jako, że był osadzony w tym samym świecie co Batman (do czego nawiązuje się już od pierwszego odcinka) serialowi oczywiście nie brakowało spotkań obu herosów i konsultowania się w razie potrzeby. Superman wraz z Batmanem wspólnymi siłami pokonali Jokera, Lexa Luthora, czy nawet Brainiaca, a kiedy zaszła taka potrzeba Człowiek ze Stali nie bał się zastąpić Batmana w jego kostiumie i wspólnie z Robinem rozwiązać zagadkę zniknięcia Mrocznego Rycerza.

06-1280superman

W kreskówce znajdują się wszystkie kluczowe elementy mitologii Supermana – mamy Metropolis, momenty w Smallville, wpływowego i potężnego Lexa Luthora jako jednego z głównych antagonistów, a także drugoplanowe postacie, które wszyscy fani Człowieka ze Stali uwielbiają – zadziorna Lois Lane, warkliwy Perry White, lekko fajtłapowaty acz sympatyczny James Olsen, czy kochający rodzice Supermana – Jonathan i Martha Kentowie. Niestety galeria przeciwników Supermana nie jest w animacji tak interesująco przedstawiona co przeciwnicy Zamaskowanego Krzyżowca. Na tle w większości przeciętnych i jednowymiarowych wrogów pozytywnie wyróżniają się jedynie takie postaci jak Lex, Darkseid czy Brainiac. Czy jest to problemem kreskówki, czy materiału źródłowego? Trudno stwierdzić. Przeciwnicy Batmana są zdecydowanie ciekawsi z psychologicznego punktu widzenia, a takich bohaterów o wiele prościej przenieść na ekran. Co więcej, animowany Batman był zdecydowanie poważniejszą i dojrzalszą produkcją, co pozwalało przedstawić takie motywy jak rozdwojenie jaźni, schizofrenia, czy patologiczna korupcja.

Zadajmy sobie jednak kluczowe pytanie. Czy brak takich wątków u Supermana automatycznie stawia go jako gorszą produkcję? Moim zdaniem – nie. Superman, zarówno jako bohater jak i historie o nim, reprezentują inne wartości, inne spojrzenie. Reprezentują nadzieję, którego dla Gotham City i Batmana ciężko było znaleźć. Nie patrzyłbym dlatego na Superman TAS jako coś dziecinniejszego, bo kluczowe dla bohatera wątki, takie jak zagłada jego planety zostały należycie zaprezentowane młodym widzom. W dodatku, w finałowych odcinkach dostaliśmy historię która dosyć mocno podważyła zaufanie społeczeństwa to swojego herosa, a jej konsekwencje były widoczne nawet w serialu Justice League, wyprodukowanym prawie 10 lat później.

Podobnie jak Batman: The Animated Series, Superman wprowadził w swojej kreskówce także innych superbohaterów z kart komiksów DC, których występy skutecznie poszerzyły animowane uniwersum. Poza kuzynką głównego bohatera, Supergirl, pojawili się także tacy bohaterowie jak Green Lantern (użytkownikiem zielonego pierścienia tutaj był Kyle Rayner), Orion, Batman, Robin, Dr. Fate, Big Barda, Steel, Aquaman, Mr. Miracle, oraz Flash w postaci Wally’ego Westa. Większość wymienionych bohaterów powróciło kilka lat później w kreskówce Justice League/Justice League Unlimited. Jedni mieli rolę kluczową, inni tylko epizodyczną, jednak o żadnym bohaterze gościnnego występu później nie zapomniano.

[ROK 1999] CZAS NA ZASŁUŻONĄ EMERYTURĘ

batman-beyond-desktop-pics-wallpapers

I tak oto przechodzimy do 1999 roku, kiedy to postanowiono ugryźć Batmana w świeży sposób, a przy okazji przemówić bardziej do nastoletniego widza.

Minęło 20 lat od kiedy Bruce Wayne ostatni raz założył kostium Batmana. Widzimy zupełnie nowe realia tego uniwersum. Wraz z rozwojem technologii, rozwój poczynili również przestępcy. Choć krajobraz całego świata nie jest tak pesymistyczny co w Powrocie Mrocznego Rycerza Franka Millera, to również widzimy tutaj Batmana który zrezygnował z peleryny. W tej opowieści jednak Bruce Wayne jest już za stary na działanie w terenie, a i też nie dzieje się nic (tak jak w historii F. Millera) co skłoniłoby go do ponownego założenia maski. Jest natomiast ktoś, kto zmieni status quo – porywczy nastolatek Terry McGinnis, jeden z wielu wychowujących się w Neo Gotham. Drogi Bruce’a i Terry’ego krzyżują się przypadkowo, jednak już od pierwszego odcinka łatwo zauważyć, że przyszły protegowany nie należy do osób, które stoją z boku kiedy dzieje się coś złego. Bo jakżeby mogło być inaczej? Kilka lat później przy okazji serialu Justice League Unlimited dowiedzieliśmy poznaliśmy sekret Terry’ego. Nie zamierzam jednak poruszać tej kwestii – wierząc, że część czytelników czyta ten artykuł przed poznaniem DC Animated Universe, a więc mój komentarz byłby zepsuciem miłej niespodzianki.

Beyond umiejętnie czerpie klimat z dosyć utartego schematu w popkulturze – znana i popularna marka, przesunięta w daleką przyszłość i pokazana w nieco mniej optymistycznym położeniu. Oglądając, spokojnie można poczuć się jak podczas premiery siódmej części Gwiezdnych Wojen, dlatego też szczerze polecam oglądanie Batmana Przyszłości jako ostatniego serialu podczas przygody z DCAU. Stare kostiumy superbohaterów, okryte grubą warstwą kurzu, artefakty po pokonanych złoczyńcach. Oglądając widzimy, że działo się w tym mieście kiedyś coś wielkiego. Tworzyła się niesamowita, znacząca historia. Na przestępczym krajobrazie miasta ciężko już dostrzec rodziny mafijne, z którym Gotham kiedyś słynęło, a przeciwnicy nowego Batmana są prezentowani zwykle jako ludzie całkiem zdrowi psychicznie, jednak z pewnymi celami i interesami. Całokształt „nikczemnej braci” wydaje się tutaj bardziej inspirowany galerią antagonistów Flasha, aniżeli Batmana.

Jestem jednak daleki od krytykowania wachlarza futurystycznych oponentów Batmana. Choć nie brakuje w tej kwestii przeciętności, znajdą się również prawdziwe perełki. Próbowano podejść do tego w oryginalny sposób, jednocześnie wpasowując się w stylistykę brudnej, futurystycznej metropolii. Choć Neo Gotham straciło klimat klaustrofobicznych i gotyckich uroków klasycznego Gotham, wypracowało swój własny styl.

beyond456789

Nie zapomniano także o występach gościnnych innych superbohaterów, które były o tyle ciekawsze że prezentowano  nam ich futurystyczne wersje. Pamiętajmy jednak, że Bruce Wayne ma w tym serialu ok. 80 lat, więc większość jego współpracowników z lat młodości nie żyje lub są już sędziwymi emerytami. W Batman Beyond pojawili się tacy bohaterowie jak Superman (z nowym, czarno białym kostiumem bez peleryny i z mocno zmodyfikowanym logiem), Aquagirl (córka Aquamana), Big Barda, Green Lantern (jako Kai-Ro), Micron, Warhawk (syn Zielonej Latarni Johna Stewarta i Hawkgirl), oraz robot Zeta który dostał później swoją własną kreskówkę (raczej wątpliwej jakości).

Animacja składała się z 2 sezonów oraz jednego filmu pełnometrażowego, Batman Beyond: Returns of the Joker, w którym – jak sam tytuł wskazuje – szaleńczym śmiechem mógł znów się zaśmiać sam Joker, a także wyjaśniono co spowodowało odejście Robina i Batgirl z bat-rodziny. Historia Batmana Przyszłości została zakończona kilka lat później, podczas jednego z odcinków serialu Justice League Unlimited. Osobom które oglądać będą według chronologii zaproponowanej w artykule, polecam ominąć ten odcinek podczas oglądania Ligi. Pojawia się tam kluczowy spoiler, które znaczącą zmienia perspektywę na fabułę Batman Beyond.


[LATA 2000/2001] TYMCZASEM NA OBRZEŻACH

Rok 2000 oraz 2001 były dość nietypowe dla DCAU. Już niedługo na ekranach miało zadebiutować Justice League, jednak przez prezentacją największych herosów świata, postanowiono wyprodukować bardziej oryginalny i trzymający się dalej od bogatego animowanego uniwersum serial.

The Zeta Project zadebiutowało w 2001 roku, kiedy emitowany był jeszcze Batman Beyond oraz Static Shock, o którym kilka zdań przeczytacie później. Zeta jest cybernetycznym zabójcą, który pierwotnie został przedstawiony widzom jako oponent Batmana z Neo Gotham. Maszyna zaprojektowana przez rząd posiada wachlarz niezwykle przydatnych w swoim fachu umiejętności, takich jak maskowanie głosu, czy tworzenia hologramów. Z wielu produkcji science-fiction wiemy, że AI mogą się rozwinąć w nieplanowane przez twórców strony. Nie inaczej jest i z samym Zetą, u którego (a to Ci niespodzianka) pojawiły się pierwsze objawy abstrakcyjnego myślenia. Android postanawia skończyć z życiem zabójcy i ucieka od swoich twórców, a w zerwaniu z dawnym życiem pomaga mu nie kto inny jak Batman.

the-zeta-project-516d40126e085

W „ucieczce przed przeznaczeniem”, którą skutecznie utrudniają mu rządowi agenci, Zecie towarzyszy zbuntowana nastolatka Ro Rowan, The Zeta Project nie ma de facto nic wspólnego z innymi serialami DCAU, poza tym że jest spin-offem Batman Beyond, dlatego uważam, że każdy może te produkcję spokojnie pominąć, jeżeli zależy mu tylko na soczystych animacjach z jego ulubionymi postaciami. Podobnymi ciekawostkami, których nie musicie oglądać dla rozeznania w DC Animated Universe wydają się być seriale Lobo i Gotham Girls, komputerowo wygenerowane kreskówki które owszem nawiązują do DCAU, ale tak naprawdę kompletnie nic do niego nie wnoszą, ani nie są na tyle dobre by poświęcać im swój czas. Dla formalności jednak uściślę, iż animowany Lobo to kreskówka o przygodach międzygalaktycznego łowcy głów który zadebiutował w Superman: The Animated Series, a oraz występował w Justice League. Kanoniczność tych produkcji, ze względu na przytoczone przeze mnie argumenty, wydaje się jednak mocno dyskusyjna.

Gotham Girls natomiast skupiły się na perypetiach pięknej części Gotham, czyli kobiecych postaciach występujących w Batman: TAS, takich jak Batgirl, Harley Quinn, Poison Ivy, czy Catwoman. Animację wyprodukowano w 2002 roku w technologii Flash. Wypuszczono 30 odcinków z czego każdy trwa ok. 5 minut. Sprawy inaczej się mają z serialem Static Shock, który może i nie skupiał się na którymś z flagowych superbohaterów DC, ale zdobył znacznie większą popularność w USA niż The Zeta Project, Gotham Girls, czy Lobo.

Czarnoskóry nastolatek Virgil Hawkins pochodzi z Dakoty i posiada moce kontrolowania elektryczności. Virgil uzyskał swoje zdolności w wyniku wypadku, wraz z nim przemianie uległo wiele innych osób, które potem stanowić będą wyzwanie dla nowego superbohatera (klisza ograna już w wielu serialach DC, głównie aktorskich). Static Shock różni się znacząco od takich klasyków jak Batman: TAS, czy Superman: TAS, bowiem opowiada o nastolatku, a więc bohaterze z innym sposobem działania, priorytetami i problemami. Static wprowadził  kilka elementów do uniwersum. Powrócił w serialu Justice League Unlimited jako starsza wersja siebie, która działała wspólnie z JL w dalekiej przyszłości, kiedy to już Batmanem jest Terry McGinnis.

21Statis Shock!

W Static Shock pojawiło się także wiele występów gościnnych innych superbohaterów DCAU. Ci mniej znani, tacy jak Rubberband Man, Kwaku Anansi, Flashback, Hoop Squad, Gear, Shebang, oraz takie sławy jak Batman, Robin, Superman, Flash, Hawkgirl, Martian Manhunter, oraz Green Lantern. Latarnią w Static Shock nie jest jednak wcześniej wprowadzony do DCAU Kyle Rayner, ale John Stewart, którego postanowiono zaprezentować   drużynie bohaterów z kreskówki Justice League.

[ROK 2001] KAMIEŃ MILOWY ANIMOWANEGO DC

Justice League, które później rozwinęło się w Justice League Unlimited, jest zdecydowanie najważniejszą kreskówką tego animowanego świata.

JL w sposób wzorowy dokonało ekspansji ogromnego multiversum DC, pokazując widzowi w przystępny sposób jak bardzo obszerne są realia historii komiksowych. Serial w moim mniemaniu obok Batman: The Animated Series jest małym dziełem sztuki, które każdy fan superbohaterów powinien poznać obowiązkowo. Choć pierwszy sezon nie porywa, to dobrze przygotowuje fundamenty pod wielkie rzeczy, które mają nastąpić później. Tytułowa Liga Sprawiedliwości, to najważniejsza i najpopularniejsza drużyna uniwersum DC, tak jak w Marvelu wszystkie zasługi zbierają Avengers. Składów na przestrzeni lat wydawniczych było multum, tak jak i oddziałów i interpretacji drużyn, wszystko jednak zawsze zaczynało się od tych kilkoro wybrańców. Postawiono na klasyczne postaci z drobnymi urozmaiceniami.

pa2litcbeyrxytlxrnmq

Jeżeli ktoś nie śledzi papierowych przygód Ligi warto nadmienić, że pierwszymi członkami tej drużyny i jej założycielami byli Superman, Wonder Woman, Flash (Barry Allen), Green Lantern (Hal Jordan), Martian Manhunter, oraz Aquaman. W DCAU Aquaman nie był taki chętny do członkostwa w Lidze ani współpracy z innymi bohaterami. Zadebiutował w Superman: The Animated Series, gdzie nie miał z początku przyjacielskich stosunków z Człowiekiem ze Stali, a już w samej kreskówce o JL otwarcie obwiniał mieszkańców lądu za niepowodzenia swojego świata.

Dlatego też Arthur Curry dołączył do Ligi dopiero później, kiedy Justice League stała się organizacją bardziej globalną, aniżeli grupką kilkoro samozwańczych herosów w stacjonującej nad ziemią wieży obserwacyjnej. Szczęścia w DCAU nie miał również inny założyciel komiksowej Ligi – Zielona Latarnia. Hal Jordan, którego rola w DCAU ograniczyła się do cameo w JLU, trwającego około 20 sekund. Rolę pierwszej Latarni w JL i jednego z założycieli przejął John Stewart. Podobny los spotkał Barry’ego Allena, który nigdy nie został wymieniony nawet z imienia, a Flashem w animowanej JL (jak i Superman: TAS) był zawsze Wally West. W komiksach na motywach tego uniwersum były nawiązania do bardziej poszerzonej mitologii tutejszego Flasha, jednak o kanoniczności komiksów powiemy sobie w przeznaczonym do tego fragmencie. Do grona założycielskiego w animowanej interpretacji dołączyła również Hawkgirl, o dziwo bez swojego komiksowego partnera Hawkmana, który pojawił się dopiero w ostatnich odcinkach.

Najmocniejszym punktem tej animacji były relacje między postaciami. One naprawę żyły, coś do siebie czuły, wypracowywały szablonowe zachowania w swoim towarzystwie. Między Batmanem i Wonder Woman iskrzyło. Przyznam, że było dla mnie słodkie widząc tego skrzywionego emocjonalnie mściciela w romantycznej (choć jak na Batmana przystało, jednocześnie chłodnej i zdystansowanej) relacji z Księżniczką Dianą. Znaczący był także romans Green Lanterna i Hawkgirl. Oczywiście jak na superbohaterów przystało, nie była to prosta miłość.

3816124-snap-2014-05-11-19h37m19s106

Poza dziesiątkami postaci, które raz po raz przechodziły z komiksu do serialu, adaptowano także wątki fabularne. Wymagający i spostrzegawczy fani DC znajdą w serialu mocne nawiązania do kultowych motywów, takich jak śmierć Supermana, wątek Cadmus, Suicide Squad, arena Mongula, wojna między Apokolips i New Genesis, a także wiele problemów sfer magicznych. Istna laurka dla wieloletniej tradycji komiksowego świata DC.

KOMIKSY Z DCAU I ICH KANONICZNOŚĆ

Wspieranie promocji swoich kreskówek zabawkami i komiksami to praktyka stosowana zarówno w Marvelu, jak i w DC. Zwykle są to przeciętne historie pisane na kolanie, mające za zadanie sprzedać młodym fanom animacji superbohaterów w znanych przez nich wizerunkach. W przypadku historii spisywanych pod szyldem DCAU powstało jednak kilka prawdziwych perełek. Nurtująca pozostaje jednak inna kwestia? Czy serie, zwykle opatrzone podtytułem „Adventures” są kanoniczne z serialami i filmami animowanymi DC Animated Universe? moim zdaniem nie.

Na rozmaitych portalach informacyjnych, w tym tak zwanych „wikiach” znajdziecie informacje, jakoby to co działo się w komiksach było także kompatybilne fabularnie z serialami. Niestety, jest wiele historii, które zwyczajnie się z nimi wykluczają – W jednym z zeszytów Batman Adventures Mroczny Rycerz łączy siły z Supermanem, kiedy ich prawdziwe pierwsze spotkanie miało miejsce w Superman: TAS i odbyło się w zupełnie innych okolicznościach. Takich fabularnych nieścisłości było więcej, dlatego też w mojej opinii historie obrazkowe reklamowane powiązaniami z produkcjami TV spokojnie możemy uznawać za swoiste Expanded Universe (dop. – termin z uniwersum Gwiezdnych Wojen, określający dane książki/komiksy/gry które po czasie zostały uznane za niekanoniczne).

dcaucomics3

W kwestii komiksów z DCAU jest także do omówienia inna, mocno kontrowersyjna w środowisku czytelników kwestia. W 2010 roku DC Comics podjęło próbę zarobienia kilku dolarów na nostalgii i wydało miniserię zatytułowaną Batman Beyond. Choć występował w niej Terry McGinnis, który swój debiut miał w serialu DCAU, krajobraz tej historii nie był w żaden sposób kontynuacją fabuły tego serialu. Oczywiście, kłamstwem byłoby powiedzenie, że nie ma z nim nic wspólnego. Oddano wiele charakterystycznych elementów kreskówki – kostium, emerytowany Bruce Wayne w roli mentora, komisarz Barbara Gordon, czy Neo Gotham. Jednak postanowiono także wpleść wiele motywów z komiksowego świata jak postać Husha czy historia No Man’s Land. Od publikacji pierwszego zeszytu, twórcy deklarowali stworzenie opowieści łączącej elementy animowanego serialu o Batmanie Przyszłości oraz bogatej komiksowej mitologii Gotham City. Wcześniej Terry wraz z podstarzałym Supermanem pojawił się w annualu serii Batman/Superman, najpewniej po to, by wybadać nastroje konsumentów przed obdarowaniem McGinnisa własną miniserią.

Miniseria sprzedawała się w normie, więc po jakimś czasie Batman z futurystycznego Gotham doczekał się swojego własnego, dłuższego tytułu. Nie tylko on, w końcu na tapetę trafił także Superman Beyond, w identycznym kostiumie jaki nosił w animowanym Batman Beyond. Długo nie trzeba było czekać na własny komiks dla Justice League, którą mogliśmy poznać już w Batman Beyond i Justice League Unlimited (konkretniej w odcinkach, których akcja przenosiła nas do przyszłości). Wszystkie te serie nawiązywały jednak stylistycznie do rozwiązań wprowadzonych w serialu z Batmanem, a nie DCAU jako takiego. Scenarzyści szybko zaczęli wprowadzać bardziej kreatywne pomysły, przykładowo Flasha Beyond. Trzymano się tego do czasu, aż ktoś nie uznający żadnych świętości postanowił lekko zamieszać w realiach serii.

Tak oto podczas kolejnego wznowienia serii, pod nazwą Batman Beyond 2.0 uraczono nas historią, w której poznaliśmy powód dlaczego nigdy w żadnej z produkcji o Batmanie Przyszłości nie uświadczyliśmy Dicka Graysona. W 2.0 zaczęto mocniej nawiązywać do kreski Bruce’a Timma, odpowiedzialnego za animację w większości kreskówek DCAU, co wprowadziło czytelników w mylne przeświadczenie, jakoby nastoletnie lata/czasy dzieciństwa powróciły, a seria była pełnoprawną historią z omawianego uniwersum. Aż tu nagle, okazało się, że swego czasu Bruce Wayne i Barbara Gordon poszli ze sobą do łóżka czego owocem była ciąża Barbary. Dick Grayson, który w tym czasie rozglądał się za pierścionkiem zaręczynowym dla Batgirl, nie był oczywiście zadowolony z faktu, iż jego mentor i przybrany ojciec miał epizod uczuciowy z jego ukochaną.

11

Nie chciałbym aby moje intencje zostały źle odebrane. Jako wieloletni fan tego uniwersum, śledzący je od czasów dzieciństwa i pierwszych jego produkcji, nie staram się udowodnić niekanoniczności takiej rewelacji tylko po to, by oczyścić dobre imię DC Animated Universe i zasnąć w spokoju wiedząc że udało mi się udaremnić próbę zniszczenia mojego dzieciństwa. Nie muszę, bo według mnie ta historia zwyczajnie nie łączy się z tym światem, tak samo jak nie łączą się historie z komiksowej wersji świata Beyond, będącego częścią propozycji wydawniczej DC od 2010 roku. Jestem zdania, że wizualne nawiązanie do tej produkcji to trochę za mało, bym jako osoba mocno zaznajomiona z tym światem mógł uznać, że ten sam Batman, który zaadoptował Dicka i patrzył na Barbarę jak na nieporadną nastolatkę, wykorzystał swój mentorski status do nawiązania romansu tylko dlatego, że na taki pomysł wpadł scenarzysta, pan Alex Antone.

Jestem obiektywny. Naprawdę. A przynajmniej się staram. Nie dajmy sobie bowiem wcisnąć, że wszystko co ktoś po latach postanowi stworzyć może tak po prostu wejść do kontinuum ogromnego uniwersum, tworzonego przez Paula Diniego, Bruce’a Timma i sztab wielu innych uzdolnionych ludzi (od scenarzystów, po kompozytorów muzyki). Bo choć to rozwiązanie jest śmieszne i niepasujące do charakteru tej interpretacji Batmana, na korzyść podparcia mojej teorii świadczy także masa historii z poprzednich zeszytów i voluminów serii Batman Beyond, które do realiów DCAU mają się jak Batman do Batgirl mimo tego, że w omawianej teraz przeze mnie historii Nothing Last Forever oraz animowanym filmie Batman: The Killing Joke, uparli się, by katować nas tym pomysłem.

W przypadku takich serii jak Superman Beyond czy Justice League Beyond obyło się bez podobnych kontrowersji. To generyczne i dosyć przeciętne fabularnie komiksy, jeśli jednak polubiliście realia futurystycznego świata komiksowego, który dla odmiany nie jest przygnębiającym post-apo, to polecam się zapoznać. Nie gwarantuję stuprocentowej satysfakcji, ale wierzę, że mogą Was przyciągnąć choćby z czystej ciekawości oraz chęci poznania jednej z interpretacji jak to wszystko mogłoby się potoczyć dalej, gdyby czas w komiksach płynął normalnie.

021-copy

JL Beyond to klasyczny, drużynowy komiks superbohaterski jakich wiele, natomiast interesujące wydają się być zmiany jakie zaszły w życiu Supermana. Clark Kent – najłaskawiej starzejący się emeryt w Metropolis – przyjaźni się ze swoim przyjacielem Jimmym Olsenem, a sam Clark nie jest już reporterem Daily Planet a na życie zarabia jako strażak. Pojawia się także córka Lexa Luthora, która… oczywiście chętnie kontynuuje dzieło ojca. Polecam się zapoznać, jak wspomniałem, choćby w ramach ciekawostki, ponieważ ze względu na moją opinię o ich kanoniczności nie uważam za potrzebne ich w tym miejscu omawiać.


W JAKIEJ KOLEJNOŚCI OGLĄDAĆ?

  • 1. BATMAN THE ANIMATED SERIES (BATMAN: MASK OF THE PHANTASM MIĘDZY 1 A 2 SEZONEM)
  • 2. BATMAN AND MR. FREEZE: SUB-ZERO
  • 3. SUPERMAN: THE ANIMATED SERIES
  • 3. THE NEW BATMAN ADVENTURES
  • 4. STATIC SHOCK
  • 5. JUSTICE LEAGUE
  • 6. BATMAN: MYSTERY OF THE BATWOMAN
  • 7. JUSTICE LEAGUE UNLIMITED (Z POMINIĘCIEM 13 ODC. 2 SEZONU PT. EPILOGUE)
  • 8. BATMAN BEYOND 
  • 9. THE ZETA PROJECT
  • 9. BATMAN BEYOND: RETURN OF THE JOKER
  • 10. ODCINEK JUSTICE LEAGUE UNLIMITED – 02×13 (EPILOGUE)

GRY

Produkcja gier na podstawie kreskówek to obok zabawek i komiksów standardowa taktyka, którą stosowano przy serialach animowanych. Jako, że nie mamy do czynienia z uniwersum Star Wars, nikt raczej nie tworzył gier z myślą o uzupełnieniu historii z DC Animated Universe. Powstało jednak kilka tytułów na podstawie tych seriali, więc warto o nich przypomnieć. Poniżej lista wszystkich gier wraz z okładkami, które były produkowane na różne platformy – od PC, do Nintendo.

dcau-games-3

Gry które widzicie na powyższej grafice to: Batman The Animated Series (1993, GameBoy), The Adventures of Batman & Robin (1994, Game Gear, Super NES, Sega Genesis, Sega CD), Superman (1997, Game Boy), Batman: Rise of Sin Tzu (2003, Xbox, PS2, GameBoy Advance, GameCube), Justice League Chronicles (2003, Game Boy Advance), Superman: Countdown to Apokolips (2003, Game Boy Advance), Superman (1999, Nintendo 64), Batman Beyond: Return od the Joker (PlayStation, GameBoy Color, Nintendo 64), Batman: Chaos in Gotham (Game Boy Color), Batman Vengeance (Xbox, PS2, PC, Game Boy Advance, GameCube), Justice League: Injustice For All (2003, Game Boy Advance), Superman: Shadow of Apokolips (2003, PS2, GameCube), Batman: Gotham City Racer (PlayStation).

AUTOR Błażej Deja

Już sama propozycja że musi napisać coś o sobie niemiłosiernie go męczy.

PRZECZYTAJ TAKŻE

[RECENZJA] Liga Sprawiedliwości, tom 8: Wojna Darkseida cz.2

W poprzednim odcinku Ligi Sprawiedliwości… Darkseid i Anty-Monitor spotykają się na udeptanej, amerykańskiej ziemi. Władca …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *